Wakacje
Rodzina jedzie nad morze, do Łeby. Są plaże, fokarium i farma. A ostatniego wieczoru Krzyś zbiera muszelki i wcale nie chce wracać — dopóki jedna z nich nie szepnie mu czegoś do ucha.

Długo wyczekiwane wakacje wreszcie się zaczęły, a cała rodzina wyruszyła samochodem w stronę Łeby. Krzyś z nosem przyklejonym do szyby wypatrywał morza, podczas gdy Julka uważnie pilnowała, by wszyscy przestrzegali zasad podróży. Tata ze spokojem prowadził auto, a mama włączała ich ulubioną piosenkę.

W połowie dnia dotarli na miejsce i od razu ruszyli prosto na złocistą plażę. Pełen entuzjazmu Krzyś pobiegł w stronę morskich fal, śmiejąc się głośno. Julka i tata zabrali się za wspólne budowanie zamku z piasku, a mama rozłożyła dla nich duży, miękki koc.

Następnego poranka cała czwórka odwiedziła wesołą farmę, gdzie czekało na nich mnóstwo atrakcji. Krzyś biegał między drewnianymi traktorkami, chcąc zobaczyć wszystko naraz. Julka cierpliwie tłumaczyła braciszkowi, że trzeba spokojnie poczekać na swoją kolej do zabawy.

Nowy dzień rozpoczął się od niezwykle ciekawej wyprawy do fokarium, co wywołało szerokie uśmiechy na twarzach wszystkich. Rodzina z zachwytem obserwowała zwinną fokę utrzymującą piłkę na swoim nosie. Tata dzielił się ciekawostkami ze świata przyrody, a dzieci słuchały go z zapartym tchem.

Ostatniego wieczora, o zachodzie słońca, wybrali się na spacer. Krzyś i Julka wesoło biegali brzegiem morza, przeskakując przez małe, spienione fale. Mama i tata spacerowali tuż za nimi, trzymając się za ręce i głęboko wdychając zdrowe, morskie powietrze.

Po harcach w wodzie, dzieci wzięły się za zbieranie muszelek. Krzyś bardzo chciał zebrać je wszystkie i zabrać je do domu. Chłopiec biegał pochylony, z pełnymi garściami skarbów, choć jego oczka zamykały się już ze zmęczenia. Rodzice zarządzil powrót do domku.

Mimo ogromnego znużenia, mały Krzyś nagle tupnął nóżką i stanowczo odmówił. Julka przypomniała mu mądrze, że według zasad po zachodzie słońca zawsze trzeba wracać na odpoczynek. Zmęczony chłopiec zaczął cicho płakać, nie chcąc rozstać się ze swoimi morskimi skarbami.

Wtedy mama ukucnęła obok niego, delikatnie przyłożyła mu do ucha dużą, jasną muszlę i zachęciła aby uważnie posłuchał. Szum morza ukryty w muszli cichutko wyszeptał: "Krzysiu, pora spać". Chłopiec uśmiechnął się sennie, chwycił tatę za rękę i cała rodzina w spokoju ruszyła w stronę domu.
Koniec




