Odwaga
Mufik boi się wejść do ciemnego tunelu prowadzącego na polanę świetlików. Antek pokazuje mu, że odwaga to jeden mały krok mimo strachu.

Mufik stał przed wejściem do zarośniętego tunelu. Była to jedyna droga na jego ulubioną polanę, pełną magicznych świetlików. Z gęstych krzewów wiało chłodem i tajemnicą.

Jeżyk zajrzał do środka, ale widział tylko ciemność. Usłyszał cichy szelest i poczuł, jak jego serduszko zaczyna bić szybciej. Ze strachu zwinął się w małą kuleczkę, a jego kolce zalśniły bladym, fioletowym światłem.

Wtedy na ścieżce pojawił się Antek. Zobaczył fioletową, drżącą kuleczkę na ziemi i od razu zrozumiał. Wiedział, że jego mały przyjaciel bardzo się czegoś boi.

Chłopiec nie podbiegł i nie robił hałasu. Zamiast tego, usiadł powoli na trawie obok Mufika. Czekał cierpliwie, dając jeżykowi tyle czasu, ile potrzebował.

„Chodź, Mufiku” – szepnął łagodnie Antek. „Pójdziemy na chwilę nad Spokojną Sadzawkę. Odpoczniemy tam razem, dobrze?” Wskazał dłonią ścieżkę prowadzącą z dala od strasznego tunelu.

Nad Spokojną Sadzawką woda była gładka jak lustro. Wszystko wokół było ciche i łagodne, a w powietrzu unosił się zapach mokrej ziemi i kwiatów. Mufik wziął głęboki oddech, a jego fioletowe kolce zaczęły powoli blednąć.

Antek tłumaczył cicho, że odwaga to nie jest brak strachu. „Być odważnym to znaczy zrobić jeden mały kroczek, nawet kiedy się boisz” – powiedział. Mufik słuchał z wielkim skupieniem, a jego kolce zmieniały kolor na spokojny, blady zielony.

Mufik poczuł się lepiej i skinął łebkiem. Wstał na swoje małe nóżki, gotowy spróbować jeszcze raz. Antek uśmiechnął się i razem, krok w krok, ruszyli z powrotem w stronę tunelu.

Znów stanęli przed tajemniczym wejściem, ale teraz jeżyk miał u boku swojego przyjaciela. Antek delikatnie chwycił łapkę Mufika i wspólnie zrobili mały kroczek w stronę ciemności. W tunelu wcale nie było już tak strasznie, kiedy czuło się bliskość kogoś zaufanego.

Gdy wyszli po drugiej stronie, ich oczom ukazał się cudowny widok. Wszędzie unosiły się setki małych, złotych świetlików, tworząc migoczącą chmurę światła. Kolce Mufika rozbłysły radosnym, żółtym kolorem, a on sam zapiszczał z zachwytu.

Zmęczony po wielkiej przygodzie, Mufik znalazł miękki dywan z mchu. Zwinął się w kłębek, a jego kolce świeciły teraz spokojnym, zielonym blaskiem. Zasnął bezpiecznie, otoczony tańczącymi światełkami i miłością przyjaciela.
Koniec




